W Dishonored miał być system skradania z zacienionymi miejscami jak w Thief

Jednak go nie będzie. Jak wiadomo (lub nie) w kultowej grze „Thief” bardzo ważną rolę odgrywała gra światła i cienia, dzięki czemu mogliśmy bezpieczniej skradać się w zacienionych miejscach. System ten początkowo próbowano wdrożyć do „Dishonored”, jednak po drodze pojawiła się sraczka. Twórcom zależało na tym, aby gra była jak najbardziej realistyczna, co nie udawało się w przypadku, gdy gracz stojąc w zacienionym miejscu twarzą w twarz z jakimś NPC wciąż był bezpieczny. Jak przyznał Christophe Carrier (główny Level Designer) kombinowano na różne sposoby, aby zachować zarówno realizm jak i system światła i cienia znanego z „Thief”, jednak powoli szlag ich trafiał i doszli do wniosku, że tych dwóch rzeczy nie da się pogodzić. Dlatego niestety zrezygnowano z dupczenia w cieniu.

Później okazało się, że był jeszcze drugi powód rezygnacji z tego systemu, mianowicie przy zacienieniu wielu miejsc ucierpiałaby ładna oprawa graficzna. Wszelkie teksturki wykonane z solidną dbałością o detale byłyby nagle ukryte w mroku. Ostatnio wyczytałem, że podobny los spotkał kiedyś „Doom’a 3”, w przypadku którego graficy lamentowali, że ich piękne tekstury zostały pochłonięte przez ciemność.

Trochę szkoda, że nie udało się tego pogodzić, generalnie uwielbiam wszelkiego rodzaju skradanki i ataki z ukrycia, ale mimo wszystko zabawa powinna być przednia. Problem w tym, że mam nieco „niestandardowy” charakter i często wielki marketingowy bum towarzyszący grom jeszcze bardziej mnie zniechęca niż przyciąga. Tak powoli staje się w przypadku „Dishonored”, który zaczyna mi z wolna jakby obojętnieć, jednak trzymam się twardo i z całą pewnością po niego sięgnę.

  • Facebook
  • Twitter
  • Google Plus
  • Pinterest
Tagi: